Jestem świetna w opóźnianiu rzeczy, które muszę zrobić. W związku z tym fukcjonuję długie godziny wykonując nic tylko opóźnianie i potem mój sen jest zdeprawowany i siedząc teraz w pracy i podpierając sobie twarz dłońmi, nie pamiętam na jaki kolor mam pomalowane paznokcie.
skomentuj (1)
Moja koncentracja jest kompletnie rozwalona. Nie mogę skupić się nawet na głupiej gierce internetowej. Za to potrafię zawiesić się na dłuższą chwilę na myśli "Czemu już się nie odezwał?". Dziś śniło mi się, że wysłał mi list drogą ziemną, ale nawet we śnie w to nie wierzyłam.
To nic poważnego. Po prostu udało mu się naruszyć moją skorupkę, która niebawem sie zagoji jak odciski po przejściu 5 km w szpilkach.
Jedno i drugie jest bólem, którego nigdy sobie nie odmówie.
A co tam.. napiszę. W końcu od jakiegoś miesiąca zbieram się do napisania pracy dyplomowej, więc dobrze będzie napisać coś dłuższego niż listę zakupów. Dla treningu. Na razie w ramach przygotowań zainstalowałam sobie Office’a.
Wyjątkowo żałuje, złego bardzo zachowania tego weekendu. A właściwie, tak naprawdę żałuję tylko jego części, która odbywała się publicznie i na pewno wpłynęła na niepoprawienie mojego zdzirowego wizerunku w oczach tych, którzy nie rozumieją poczucia humoru. Dla tych zastępów obrażonych faktem, iż nie mogli ustacić czy mówiąc na przykład ,że wyglądają wspaniale mówię szczerze czy kpię bezczelnie, moje nie mieszczące się w standardowej definicji zachowania klasy z pewnością działa jak dolewanie benzyny do ognia. Lubię to, ale nie lubię nie tworzenia odpowiedniego image’u. Po prostu chcę zrobić i zobaczyć wszystko co się da w czasie, który mam.
Dlatego, mimo iż obecnie wszystko układa się przyjemnie spokojnie i sensownie w miejscu, w którym się znajduję, to muszę kontunułować podróż. I can say I hope it will be worth what I give up.
skomentuj (1)
Byłyśmy tradycyjnie w Dragonie. Nawet miło. starczylo siły by śmiać się 3 godziny i nie dać się tematom skończyć i zapaść ciszy. A później niespodziewanie, nie trafiłyśmy na tą co zwykle kombinacje Bartków. Chodź okoliczności natury, były znane, to towarztystwo zupełnie inne. Dziewczyny zaległy wyspą na środku pokoju, wśród morza rowerzystów, a ja poczełam nieśmiało to tu to tam sobie stawać i włączać do ogólnej zabawy, by po kilku godzinach nie pamietać wiele poza rożowymi lukrowymi kuleczkami i stanowiącymi dla nich konkurencje landrynkami w kształcie owoców. Krzywa spożytego alkoholu pieła sie w górę proporcjonalnie do przyjacielskości jaką obdażałam otoczenie, aż w końcu przy moim boku stal sobie nowy kolega, ktory zaproponował mi bycie moim chlopakiem w celu spelnienia marzenia mojej babci o przywiezieniu przezemnie do domu jakiegos meskiego osobnika.
Zgodzilam się, a co tam. Kolejna historia prawie, że jednorazowa. Pod bramą do moje kamienicy zapisał mnie w telefonie jako "Marta Afrodyta". Umówiliśmy się kilka dni później. A ja nawet zaczełam się tym przejmować po tym jak nastepnego dnia wpadłam na niego na ulicy wychodzącego ze sklepu. Deus et machina. No i dałam się nakręcać dziewczynom. Fajnie było tak z nimi poprzeżywać coś.
Napięcie wzroslo u mnie do tego stopnia, że w dniu spotkania chciało mi się płakać kiedy dostawałam smsa od Inteligo, że dostalam stypendium, bo liczyłam, że to od niego. Denerwowałam się strasznie. W końcu nie mam żadnej aktualnej wprawy w spotykaniu chłopców na trzeźwo.
Chwilę przed tym jak sie spotkaliśmy w miejscu spotkania ktoś wpadł pod tramwaj. Nieszczęścia lubia chodzić parami.
Nic z tego nie wyszło oczywiście, ale polecam całowanie jako tanią i skuteczną metodę na powiększenie ust:)
Z racji na kompletną nietolerancje na temperatury poniżej 10 stopni, zwłaszcza w miejscu pracy, co doprowadza mnie do bialego szaleństwa rozważam zostanie pisarką. Mogłabym wtedy mieć swoje stanowisko pracy w wannie nieustannie napełnianej ciepłą woda i nigdy nie byłobymi zimno.
[Idąc dalej tym tropem wymyśliłam możliwość zjednoczenia sil z Milenką i wspólne zostanie Woodym Allenem].
Oglądanie swojej postaci na zdjęciach z Sylwestra - koszmar. Co za wstrętna, pulchna pani przez czterdziestką się ze mnie zrobiła. i te krótkie włosy. Za nic nie widać po mnie dodatniej transformacji duchowej, którą i krotkie włosy i galopująca pulchność są spowodowne.
W ramach pocieszenia idę dzisiaj wraz z mym slomiany zapałem rozdziewiczyć się na siłownię.
Weszłam w interakcję w sylwestra z 3 nowymi kolegami. To wchodzenie jest nie żadną rozpustą, tylko sposobem na zrozumienie czego ja właściwie chcę. Otóż: nie chcę romantycznych klusek z olejem, nie chcę urody niedoskonałej. Na styczeń 2009 najbardziej odpowiada mi chłopak reprezentacyjny, zabawny, inteligentny, z ładnymi zębami i wszystkim innym. I który bardzo by się do mnie przywiązał i nic już nie chciał poza mną i był moją żoną prezydenta. I taki był nr 3. Wątpie aby zchańbił się chodź jedną myślą o mnie od tego czasu, i ja już nie pamiętam jego twarzy, tylko jak idealnie się czułam przez te kilka godzin scałowując z jego ust smak zatrutego zęba.
Walcze uparcie o osiągnięcie jakotakiego spokoju umysłu. Tym razem za pomocą jego samego. Wierzę, że da się do zrobić. Dlatego korzystam z każdej możliwej okazji, kiedy pozycja mi to możliwia na ćwiczenie niemyślenia. Największość światlość umysłu od dawna udaje mi się osiągnąć o za piętnaście dziewiąta rano w Polsce czekając na samochód. Mogłabym tam pisać książkii o oświeceniu;)
Tylko te spaliny trochę przeszkadzają i wprowadzają wątpliwość w uzdrawiające moce tej medytacji.
Nie jest tak źle ale kompletnie nie mam siły na komunikowanie się z otoczeniem. Więc nie odbieram telefonów. Nie odpisuję na wiadomości. Chyba, że moje zainteresowanie może komus pomóc. To zawsze był dla mnie priorytet.
Muszę znaleść czas na ten reżim i znależć siłę. I nie rozproszyć się.
Aczkolwiek myślę, że jeśli mi się to uda to będzie kwestia bardzo mało prawdopodobnego przypadku.
Ok. juz mi przeszło, zauroczenie najbardziej bliskim wariatkowa rezydentem mojej uczelni.
Zestaw tików ,paranoji i egzystowanie poza rzeczywistościa na poziomie, którego pozazdrościłoby nie jedno medium, bowiem nawiedzenie można bylo od niego wyczuć po 5 sekundach.
Ale mial ładne oczy i ładną sylwetkę i szalone spojrzenie. Wtedy. Teraz już sylwetka zaczęła gdzies znikać i przydalby się fryzjer, i nie zostalo już nic do podobania. Więc mi przeszło. Ola powiedziala: "Ty meżczyzno".
Szczęście to nie pragnąć. Strasznie strasznie trudne.
Śniło mi się, że na ulicy przypominającej scenografie z filmu o Powstaniu Warszaawskim usłyszałam małego cygana żebrzącego i śpiewającego dla uzyskania optymalnego efektu ekonomicznego piosenke Ace of Bace, Tak mi się to spodobało, że dałam mu 20 złotych. W Poznaniu pewien bezdomny zarabia podobnie, ale nie wytężając strun głosowych, za to racząc przechodnich wesołą muzyczką z radia Eska - też mi się to podoba. Jak również jak malutka babuleńka grająca na flecie pod Muzeum Narodowym. To się nazywa żebracki marketing wyższej kategorii.
Niemal codziennie przytrafia mi sie coś bardzo zabawnego, bądź dziwnego, a zabawnego tylko z pukntu widzenia państwa przed telewizorem, ale to punkt widzenia który wybieram da obserwowania swojego życia,
Jak np.: po wypłacie ide na zakupy do Żabki o wartości 92 złotych i przy kasie, patetycznym ruchem rozdzieram kopertę z pieniędzmi przy czym rozdzieram 200 złotych na pół... ;) Bądź innym razem wracam z imprezy z połową wargii wielkości balona, i to nie od pobicia, a od kary boskiej za próżność, bo tydzień wcześniej płakałam na sesji zdjęciowej że mam górną wargę za małą ;)
A wczoraj miałam pierwsze spotkanie z małym Marcelkiem. W ogóle nie płakał, a w połączeniu z udanym wybrnięciem z kryzysu gastrycznego który przechodził mój piesek stwierdzam iż doskonale nadaję się na matkę :)
Nowa generacja - "N" telewizja którą cała moja rodzinka chętnie wspólnie oląda o ile starczy dla każdego laptopa żeby równocześnie każdy mógł we własnym zakresie buszować po internecie.
- nowa generacja Marty M., bez marynowanego kucyka - jupiii!!!!
- nowa generacja dosłownie - pierwszy raz jestem prawdziwą ciocią:D
6 rano... pierwszy dzień urlopu i po trzech i pół godzinie snu nie mogę spać.
O dziwo czuję się lepiej bez "pomocy", jakby powietrze stało się bardziej przejrzyste.
Muszę zaeksperymentować i raz w życiu nie robić złych rzeczy, może nawet się nie spalić. Wybrałam sobie do kochania, najgorszą możliwą osobę... Jeszcze nie kocham, ale już zatapiam się kompletnie w możliwościach i oddaję się toksycznej fali. Od 6 rano i w każdej chwili, której towarzyszy w miare przytomna myśl.
Ma te piękne oczy. Zagryzam zęby tęskniąc i przygotowując się na zapomnienie. Ah.
Większości nie zarejestrowałam na błonie mej pamięci, ale byli ładni chłopcy i ładne dziewczęta, poznawali się i uśmiechali do siebie. I wspomnienie tej imprezy będzie stanowiło pozytywną konotację do mojej osoby w rankingu popularności.
Jeden z gości objerzał mnie namiętnie podobno, min. żem nachalna. To niestety prawda, też się za to nie lubie.
Wpojona skromność narodowa każe mi się wstydzić jaskrawego kolorytu mojej osobowości.
Tak, że w końcu już nie wiem, czy lubie się za bardzo, czy za mało - prawdopodobnie może za dużo się na sobie koncentruję - ale to w końcu moje życie i skoro szanse, że nakręcą o mnie film, który siłą ściągnął by na moją osobę uwagę całego świata są niewielkie, ja się przynajmniej skupie na sobie.
Nie palę 47 dzień. Za to o 100% częściej nie pamiętam co robiłam na imprezach. To musi mieć jakiś związek.
Oksymoron: Postram się nie być nachalna i nie myśleć czego się odemnie oczekuję w zamian za sympatię.
-Po prostu się zamknij, Marto.
Czuję się świetnie.
Nie mam kaca. Podłogi pozmywane. Impreza z tego co pamiętam udana.
Trochę się martwiłam jak zwykle jak zostałam odebrana-na-na-na-na .. ale w koncu z braku backupu doszłam do nowej formy leczenia pt. pierdol wszystlko.
Trzeba być spójnym. Trzeba w siebie wierzyć. Absolutnie.
Czuję się świetnie, bo mam tylko lekką paranoję i tylko lekko czuje, że spadam.
Siedzi Marta w pracy z wielką dziurą w rajstopie, nikt jej nie poratuje nikt jej nic nie powie.
O dziurze w swych czerwonych rajstopach nie prędko się dowie.
Dopiero pirułet przed lustrem w łazience wprowadzi uświadomienie,
Przy czym zazenowanie i od ustawiania się tyłem do ludzi stronienie.
Nie bylo czasu z rana porządnego oglądu konfekcji przeprowadzić,
gdyż zastęp policjantów zechciał o jej dobytek zawadzić.
Została Ola zapytana przez incognito policjantow szeptem z rana,
Czy mogą wejść, czy przyjmie ich dziewczyna zmieszana.
Ona wpuściła i jąć pytać zaczęła o wizyty tej przyczynę,
I na pytanie czy zna pana Olejniczaka
odpowiedziała że tak
ale tylko tego z SLD.
(nieszkodzi ze bez sensu)
(w pracy jestem nie mam czasu na wiesz długi i śmiały,
i to jest przyczyną przejścia z częstochowskiego na biały)
Trzęsę sie tak, że muszę mocno przyciskać przedramiona do biurka, żeby nie było widać. Nie mogę nic wziąć do ręki i nawet trzymany w ustach wafelek po chwili zamienia się w wachlarz.
Mój stymulowany farmakologicznie spokój duszy został właśnie nadwyrężony, gdyż dowiedziałam się, że w opinii publicznej reprezentuję archetyp "różowej zdziry". Witamy w podstawówce. A niech gadają, bo i tak nie mają pojęcia z jakim antychrystem bez niczego etycznego mają doczynienia, jakby wiedzieli z pewnością natychmiast ruszyliby do zbierania kamieni lub chrustu w zależności czy zdecydowaliby się mnie spalić czy ukamienować.
Refleksja tygodnia: Sok z kiszonych ogórków smakuje jak uśmiech!
Czekam aż mi się wyrenderuje szklana butelka. To chyba dbra okazja do popisania sobie zwłaszcza, że nie mam z kim rozmawiać prawie, bo niektórzy niezasługują i dochodzę do wniosku iż lepsze efekty niż pierdolenie glupot na okrągło może przynieść milczenie... co utrudnia dosyć kwestię bycia pamietanym i to idea jeszcze niesprawdzona do końca ale trzeba spróbować.
.
Jestem istnym Hitchockowskim fanatykiem. W dniu wczorajszym przyswoiłam:
"Dial M for Murder" (1954) niemalże teatralne przedstawienie w typie "Rope"(1948). Cała akcja dzieje się w jednym pomieszczeniu, reżyser jak zwykle szczególną uwagę przykłada do filmowych środków obrazowania, np. garderoba Grace Kelly celowo ewolułuje od mocnych żywych kolorów do smutnej szarości pod koniec. Film kręcony był w technice 3d, ale ta wersja pokazywana była bardzo krótko, po czym wprowadzono wersję "płaską". Od strony scenariusza mąż zleca zamordowanie swojej niezbyt wiernej żony, jednakże Kelly to za piękna aktorka, żeby zabijać ją odrazu w 20 minucie filmu i to ona zabija oprawce. Warto obejrzeć dla Grace Kelly - najpiękniejszej kobiety wszechczasów - intryga mało rozbudowana, i chyba trochę za bardzo przewidywalna, z wyjątkiem początku, który i tak zdradziłam hehe;)
"Family plot" (1976) ostatni film wyreżyserowany przez Hitchcocka. Mi osobiście przeszkadza trochę fakt, że nadeszły lata 70 odarte z klasy lat 50. Barbara Harris w roli medium-oszustki i to seksualnie niezaspokojonej jest bardzo przyjemnie zagrana, a i jej partner Bruce Dern (swoją drogą ojciec ulubienicy Lyncha, Laury Dern) świetnie wypada w roli niezbyt godnego porządania taksówkarza. Początkowo rozważano danie tej roli Alowi Pacino, ale zarządał za wysokiej stawki po sukcesie "Ojca chrzestnego", za to w castingu do roli głównej bohaterki brała udział Liza Minelli. Hitchcock twórca hitów, najwyrażniej uznał, że publiczność zamiast wyższych sfer chce zobaczyć w akcji plebs.
Dosłownie ostatni moment, żeby przemóc się i zrobić ostatnią rzecz dzielącą mnie od zdania indexu. Czyli idealny czas, żeby pobuszować w darze od Boga zwanym YouTubem, pomalować paznokcie, zjeść 40 kanapek i wypić do każdej kawę, porozwiązywać Sudoku, schować się przed światłem dnia pod kocyk.
ALE W KOŃCU SIĘ WEZMĘ.
Jeszcze przez 4 tygodnie w moim pokoju powietrze pachnieć będzie mdłymi perfumami mojej współlokatorki. Potem wyjedzie na róże. A ja już za tydzień będę wiedziała, czy lato upłynie mi pod znakiem projektowania opakowań na alkohole. Oby. We need money, for some very important things.
Jestem coraz, coraz spokojniejsza o swoje miejscu w życiu, teraźniejszości i przyszłości. Chcę zrobić to co niemożliwe, zobaczyć niewyobrażalne, przeżyć, przeczuć, przezwyciężyć, wytrzymać czekanie, kiedy trzeba nabrać impetu do skoku.
Bo przekraczanie wszelkich własnych granic, oddala mnie od wewnętrzych barier nie do pokonania. Jak ciało i serce.
Pojade na Openera. Posłucham muzyczki. Porezonuje pod głośnikiem. Walcząc jednocześnie, żeby nie było widać, że na niektórych frontach przegrywam,
Ach człowieczeństwo - cóż za obrzydlistwo.
Są chmury, są mecze. Jest zawieszenie konta na sympatii. Jest okres próbny pracy. Słysze głos szefa. Idzie po schodach.
skomentuj (0)
Budzę się o 5.30 po 3 godzinach lekkiego wymuszonego snu urozmaiconego dziwnymi wizjami z holetu będącego pociągiem, cmentarza i wanny. Budzi mnie oddech stojącej nademną babci, która właśnie idzie obudzić siostre. Nie ma to jak prywatność - ale cóż śpie w salonie więc może nie powinnam sie jej spodziewać.
Śniadanie wielkanocne.
Najpierw każą mi wstać o 8, kiedy poszłam spać o 3 i właśnie mi się śniło że jadę do szkoły ciągnięta karetą z wielkiego plecaka na kółkach ciągnięta przez mojego małego shin tzu. Jestem woźnicą.
Jestem chorawa i w ogóle nie mogę oddcyhać przez nos bądź też siedzieć przy stole i bolą mnie wszytskie mięśnie zwłaszcza te używane.
Staram się przy tym zachować święty spokój kiedy siostra w ramach składania życzeń robi mi wielki wyrzut, że zabrałam jej ulubioną bluzkę do poznania. Ja jej mówie żeby się tak nie denerwowala takimi pierdołami i że negatywna karma się zwraca wiec ja nie mam zamiaru się tym przejmować. Jak zwykle ona dba najbardziej tylko o bluzeczki, kosmetyki i biżuterie - a nie o relacje międzyludzkie, co najwyżej o swój status najagresywniejszego osobnika w stadzie.
I to wszystko odbywa się przy dźwiękach formuły jeden! Kubica 2 miejsce.
Jezuuu.. ale mi tu nazmieniali w tym edytorze odblogowym tekstu. Za dużo informacji na raz. Im prościej tym lepiej. Ale naprzyjmują jakichś niewyrzytych gówniarzy designerów i tych to już nic nie powstrzyma!
Wczorajszy wieczór przedstawiał w dużej mierze wielki chaos organizacyjny, gdyż centrala telefoniczna niestety zaniemogło ze względów na przewód, więc trzeba było sobie samemu radzić, zdzwaniać, towarzyszyć w piciu przyjaciółkom zza południowej granicy.. ups już nie ma granic - więc przyjaciółkom zza północnej granicy ale algerii.
I do tego wszystkiego ze względu na dobro terapii trzeba było iść na "randkę" ;) Była młoda aczkolwiek inteligentna i dobrze zarabiająca, oczywiście ja płacę za siebie, ale to znak, że ambicje życiowe mamy podobne.
Aczkolwiek jak już wyżej wspomniałam - chodzi o wzlędy terapeutyczne - taka nowa odmiana homeopatii - alkohol i sex;)
And gdy już się wyswobodziłam, przepytałam popularnego niegdyś polskiego piosenkarza pop z jego stosunków rodzinnych i zawarłam znajomość z kilkoma miłymi panami, których twarzy za nic nie mogę sobie przypomnieć, ale pamiętam za to o ich miłym geście odwiezienia mnie do akademika, za co niech im bozia w dzieciach wynagrodzi! bo ja na pewnoe nie będę szoferom numerów telefonów dawać, co najwyżej mogę maila;)
Ściągam Beirut, słucham, przypominam sobie rozrywający serce koncert kilka miesięcy temu.
Wstaje z łóżka o 7 rano, nie będąc w stanie zmróżyć już nawet oka, pełne wybudzenie.
Będę próbowała teraz stworzyć jakąś nie za dekoracyjną i nie za ilustracyjną ilustrację. Domyśliłam się, że komentarz o ilustracyjności moich dzieł zawsze był pojazdem dla ubogiej wyobraźni naznaczonej nieodwracalnie w młodości przez disneya.
zeszły tydzień.. ah jak pełen wrażeń;)
a lot of alcohol and not so long lasting relationships.
first of all wtorkowe odreagowanie niezbyt dobrych korekt na zajęciach zakończone integracja polsko turecka. tym razem turek 1. lepiej wyglądał 2. był mniej bezpośredni (poza tym w ogóle niewiele mówił po angielsku) 3. a mimo to był bardziej elokwentny niż poprzedni i swoja wybrakowaną angielszczyzną potrafił jednak przekazać więcej kwestii niż i want to kiss you
po drugie andrzejki - wielka impreza na asp pod tytułem wesele, wielkie przebieranie, i wielkie picie też. pełno było panien młodych, druchen i różnych niezbędnych na weselach sprzętów typu ryż, kopert z pieniędzmi, mercedesów, wódek itp oczywiście w formie osobowej.
ja sie przebrałam z nieszczególną inwencja ale zgodnie z zainteresowaniami za paris hilton na weselu, nawet sprawiłam sobie psa do torebki;) i tak krążyłam sobie zygzakiem po korytarzach naszej cudnej akademii częściowo ze względu na nieprzebrane tłumy, częściowo ze względu na nieprzykładną trzeźwość, co jakiś czas zatrzymując sią na przeinteresujące konwersacje z napotkanymi ludźmi i stworzeniami;)
na szczegóóóólną uwagę zasługiwał zwłaszcza jeden boskiej urody osobnik który zawsze jak go spotykam powoduje u mnie głębokie wzruszenie oczne, przyspieszone bicie serca i ogólny rumieniec na obliczu, a z którym już dwukrotnie łącznie z właśnie opisywanym wieczorem miałam okazje rozmawiać dzięki silnemu znieczuleniu, które pozbawia mnie niestety cnoty nieśmiałości oraz cnoty myślenia jako takiej;)
i tak sobie z mym bożyszczem rozmawiałam w najlepsze. dowiedziałam się, że jeden jego kolega uznał mój poprzedni kontakt z nim zainicjowany przez celny rzut zapalniczka za tani podryw ale że reszta była raczej zachęcona, ale niestety pózniej w dosyć szybkim tępie postanowiłam się ulotnić, kiedy podeszła do nas jakaś dziewczyna pytając "co robi twoja ręka na tej dziewczynie?
"
tak więc podryw był generalnie taki jak zwycięstwo pis'u w ostatnich wyborach i w okolicach 4 rano oddaliłam się z koleżankami z sodomy i gomorii w celu zakupu hamburgera i udania się na spoczynek. niestety kolejka pod budka była ogromna więc zaraz po zbadaniu sytułacji zdarzyło się że napokałam wzrokiem wysokiego młodzieńca który widocznie także był zdegustowany kolejka więc zapytałam go czy idzie ze mną gdzie indziej na tego hamburgera i tak oto zyskałam eskortę do akademika co więcej bardzo romantyczna i buty całe w błocie po przebudzeniu.
następnego dnia w końcu dotarłam po pierwszym przebudzeniu na tego hamburgera ale mój organizm był w takim stanie że nawet go nie zjadłam co jest zjawiskiem wybitnie precedensowym w historii moich kontaktów z mięsem i świadczy o tym jak ciężka była noc poprzednia.
w chwilach przebudzeń w trakcie leczniczego snu trwającego mniej więcej do godziny 18 zdążyłam jeszcze napisać melodramatycznego smsa do turka, że nie nauczę go tego polskiego bo kiedy jestem pijana to jest moje drugie życie i postanowić nawrócić się i sporządnieć i oddać się bardziej odpowiednim dla młodej damy działaniom w przyszłości niż picie i robienie niemądrych rzeczy jak np intensywnej lekturze...
Już jestem szczęśliwa. Bardzo. Bo i nie jestem w stanie za bardzo odczuwać jakiegokolwiek smutku, ani spać w nocy przez znieczulającą moc chemii.
Postanowiłam znaleźć sobie miłego chłopaka - nie fascynującego, nie przeprzystojnego, ale po prostu sympatycznego.
Nie szukałam długo ani daleko, bo po kilku dniach zdarzyło się, że wyciągnęłam część mojej grupy na piwo i wśród wyciągniętych upatrzyłam sobie potencjalnego kandydata.
Całkiem zabawny, nie źle wyglądający, ale kompletnie nie w moim typie i właściwie do tej pory zupełnie przeze mnie nie zauważany. No ale cóż postanowiłam że trzeba spróbować chleba i z tego pieca, zwłaszcza, że ta bułeczka była bardzo orginalnym jak na moj jadłospis skladnikiem, bo ani nie wariat, ani nie dziwkarz, ani nie narkoman - rzadkość!
Po dwóch dniach zaaranżowałam kolejny wypad grupowy na piwo i już się coś zaczęło dziać na nieszczęście na oczach jego przyjaciółki, która ewidentnie nie była z tego powodu zadowolona i od tamtej pory zaczęła kopać pode mną świnie. Przeszkadzała mi ta wyczuwalna wrogość z jej strony, ale w sumie było warto. Trochę się chłopak starał, mówił, że mam delikatne dłonie na co ja odpowiadałam że to dlatego że mało piorę;)
Pierwsza noc zakończyła się kilkudniową ciszą i spotkaniem dopiero na wczorajszej imprezie, gdzie zaczęło się dosyć dziwnie ze względu na to, że jak się dowiedziałam "przyjaciółka" przeprowadziła podstępną dywersje, ale koniec końców i tak ja byłam przez niego eskortowana do domu i mam teraz usta wielkie jakbym sobie coś w nie wstrzyknęła;) Przekonałam się niestety, że kolega nie jest w ogóle miłym, sympatycznym chłopcem, ale perwersyjnym zboczeńcem! Co generalnie nie przeszkadza mi w 50 % czasu, no ale czasem można przestać na 5 minut bawić się w glonojada i chociażby no nie wiem... porozmawiać? Generalnie ostry temperament bardzo mi odpowiada, ale no to już przekraczało pewne granice... a już szczytem wieczoru było, kiedy odprowadził mnie pod akademik i kazał mi jeszcze zejść i pokazać mu się w szpilkach żeby miał energie na powrót do domu ;PPPP no, ale już to zrobiłam w końcu miał jeszcze godzinne drogi do siebie i pół godziny snu przed wyjściem do pracy - niech już coś chłopak ma od życia;)
sze
co za sado maso?
Marta
no wiesz ta historia :P
sze
ach so czyli byla jakas kontynuacja
sze
spotkaliscie sie?
Marta
tak
Marta
upilisjmy
Marta
poszlismy do lozka
Marta
ja mu mowilam ze go kocham
Marta
a on mi zebym nie zostawila w lozku wlosow
Marta
potem dlugo dlugo plakalam
Marta
a teraz jeszcze boli ale juz sie ogarnelam
sze
:( echh skad wiedzialam z etak bedezie
Marta
teraz leci film romatyczny wiec czuje fizyczny bol
sze
ale nic to, jego komentarz przynajmniej był na miejscu "nie zostawiaj wloso" to takie praktisch
Marta
odprawil mnie i poszedl sie z nia spotkac
sze
ja pierdole, powinnas wydrukowac jego zdjecie z napisem notoryczny klamca i podrywacz
sze
zdradzacz
sze
or something
sze
rozlepic na drzewach
Marta
sama tego chcialam
Marta
czuje ze nie ma sensu do niego mowic
Marta
bo jest tak wyprany przez ____ ze nic nie czuje
Marta
i nic go nie obchodzi
sze
to juz cos. przynajmniej zdajesz sobie w pelni sprawe z tej rzeczywistosci.
Marta
juz dawno sobie zdawalam
Marta
to bolalo okropnie
Marta
w sumie to juz nie boli
Marta
czuje ze mnie tez to zamienilo w kamien
Marta
i juz nie boli
sze
jezeli kiedys zda sobie z tego sprawe , to gorzko zaplacze, a jak nie to znaczy ze wogole nie ma mozgu
Marta
nie zda
Marta
zawsze ma znieczulenie
Marta
nigdy sie nie zmieni
Marta
nic sie nie poradzi
Marta
jakby mi tak nie dawal w kosc tyle lat to bym go tak nie kochala
Marta
ale teraz juz nie kocham
Marta
ani nie nienawidze
Marta
po prostu go nie znam
Po wczorajszym BŁĘDZIE ROKU, doszłam w końcu do wniosku (po wcześniejszym wytrzeżwieniu z 24 godzin picia dnia poprzedniego), że nie byłam "głupia" tylko naiwna. Nie jestem Mojżeszem! Nie potrafie wycisnąć z kamienia wody okładając go kijem.
Kamień to kamień i mimo że stworzony z białego proszku nie da się ostatecznie wystarczająco go kochać i umartwiać życiowo aby zmienił swój stan skupienia.
W ostatecznym rozrachunku - samotność + absynt od rana + kamień = good sex & bad everything next.
Jestem tak cholernie uparta i tyle jużw to energii i łez zainwestowałam że ciężko jest ogromnie przekonać się ostatecznie, że nie da się nic zrobić, ani nigdy się już nie da.
Wypłakałam się, wytrzeźwiałam, zmądrzałam.
Jednakże to niemożliwe przejść od długoletniej śmiertej miłości do spotykania się ze zwykłymi śmiertelnikami. miesiące? lata?
Ale wczoraj był RYK! A to wszystko przez przemożną chęć ładowania sobie łapki do kosiarki.
Wiedziałam, że tak będzie. No może nie az tak hardcorowo.
-Nie zostaw włosów, nie podrap mnie, może lepiej już idz.
Najgłupsze jest to że wydaje mi sie chyba ze jak bede bardzo bardzo pragnęła zeby sie zmienil to sie zmieni.
A najgorsze że im bardziej on mnie źle traktuje tymbardziej ja nie wyobrazam sobie zycia z kimkolwiek innym.
Przyjechałam do domu i nie mam co robic. Wszystko jest dokładnie tak jak to zostawiłam więc nic nie przykuwa uwagi i jest prawie jak w klatce chomika z pojidelkiem i ziarenkami i kolkiem do biegania w postaci telewizora.
powrot do domu jest jak zaciagniecie hamulca kiedy przychodzi mi do glowy tyle rzeczy ktore moglabym zrobic z ludzmi ktorych oposcilam na te kilka dni.
Może powinnam poświęcić się medytacji, żeby ujażmić nadmiar negatywnych myśli ktore ostatnio doprowadzaja mnie do stanu glebokiej irytacji. W sumie nawet nie wiem dokładnie czym są wywołane. Ciężko mi się przed sobą przyznać do bycia zazdrosną osobą, ale jeśli czuję się tak agresywnie i żmijowato z tego powodu to też nie wiem co mogę na to poradzić i czy powstrzymam się od zrealizowania kiedy nadarzy się okazja "planu" o ktorym myslk lagodzi moja lekko nadszarpnieta dume.
Żyję - z większym lub mniejszym sukcesem.
Teraz czuję się przede wszystkim silna i mądra. Odkrywam w sobie pokłady siły psych i harmonii do jakich nie miałam pojęcia, że jestem zdolna. A są bardzo przydatne ponieważ do pełni szczęścia potrzebuję mieć nadzieję że za chwilę stanie się coś niesamowitego, jakiś zwrot akcji, chaos na którego opanowaniu można się skupić.
I tak się dzieje:)
Chociaż mało z tego jest definitywnie pozytywne - na pierwszy plan rzuca się towarzyszące poczuciu siły odrzucenie przewlekłej słabości u innych.
Moja psychika zwalcza zniecierpliwienie i może nawet lekką zazdrość wystudzając kompletnie uczucia i dążeniem do totalnego dystansu.
Jak zawsze - wszystkie moje przyjaciółki w życiu w końcu stawały się moimi "wrogami" (chyba że uratował je cud niepamięci), kiedy tylko zauważyłam w nich jakąś niedowybaczenia wadę uderzającej w mą higienę psychiczną. Irytuję się, dystansuję i mam spokój.
To chyba dobrze unikać toksycznych relacji. To chyba źle tracić tak ważnych ludzi, ale jak tego uniknąć kiedy amplituda emocji tak drastycznie spada, nie da się przejść spokojnie na poziom rozmów o zupie szczawiowej. Czuję się wtedy ból, że dana osoba Cię zawiodła i nie możesz, i nie chcesz mówić jej o tym co domaga się wypuszczenia z głębi. Boli świadomość, że tak naprawdę interesowała ją zawsze tylko własna osoba, a kiedy ty milkniesz, wyłączasz swoje problemy z puli tematów, nic się prawie nie zmienia, aż do czasu, kiedy twoje uszy znudzą się już ostatecznie tą przydługą nowelą cudzych problemów.
Niemała jest cena asertywności.